Chow na wolności - ostrzeżenie!

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: muzanka » 21 marca 2012, 02:17

Zdarzyło się w sierpniu 2011r.). Dawno, ale nikomu nie życzę takich emocji.

Właśnie łapię "świeży", papierosowy oddech po odzyskaniu psa -uciekiniera.
Mieszkam na dużym osiedlu. O 2, 3-ej w nocy, czasem mam/miałam odwagę puścić Ozyryska luzem, bo zazwyczaj o tej porze nie ma już zagrożenia ataku ze strony innych psów, n.p. pitt bulli.
Bywały trudności z przywołaniem, ale zazwyczaj pilnował się swojej przyrodniej matki -Ady- był "na widoku" i przybiegał, (wcześniej, czy raczej później) na wołanie, ale nie tym razem!!!
Dzisiaj -SZOK !!!!!! - mimo, że jak zawsze miałam oczy "naokoło głowy" - wystrzelił jak indiańska strzała i tylem go widziała!!
Biegam, krzyczę, proszę, klnę... Z rozpaczy i bezsilności rozryczałam się jak dzika krowa. Wiem, że ma chipa, ale co z tego? Niedaleko ruchliwa ulica, koty, jeże i inne ciekawostki biologiczne!
Oszalała ciskam się, wrzeszcząc między blokami i wlokąc na smyczy cięższą od siebie Duśkę, której się spieszy tylko do żarcia!!!

I tu "chwała" pijakom plączącym się po nocy . Turlał się taki i słysząc moje rozpaczliwe wycie, na szczęście zapytał, czy to coś rude, warczące, to moje?
Ludzie!!! Nie ważne, że był mocno wstawiony. Miałam ochotę go wyściskać, ale poprzestałam na podziękowaniach!!!! Wskazał mi azymut!!!
Nie ważne, że obudziłam sporą część osiedla, że będą mnie kląć!!! Wreszcie wiedziałam gdzie szukać!!!
Pognałam we wskazanym kierunku i zobaczyłam "gadzinę", która z daleka nawet ucieszyła się na mój widok, "pomerdoliła" kitą, a potem złapała "niuch" i poleciała "kurcgalopkiem", z rozwianą grzywą - głucha na wszelkie wezwania.
Kiedy wściekła, spocona i zziajana, bliska zawału serca, wreszcie dopadłam koteczka przy obwąchiwaniu kamienia, miałam ochotę go "łudusić i łostawić" !!! Na szczęście dla wszystkich ograniczyłam się do wycałowania pyszczydła i "miłej obietnicy", że następnym razem- zabiję!!! No, przy okazji dostał niepedagogicznego klapsa w kosmate pupsko, bo mi nerwy puściły. Żebyście widzieli jak się biedaczek "przejął". ;) Nie tylko "koń by się uśmiał", ale nawet żyrafa!
Moja Ś.P. babcia "piorąc" mi dupkę, zawsze powtarzała , że lepsze bite, niż zdechłe. Do tej pory uważałam, że dotyczy to niegrzecznych dzieci, ale psów chyba też, bo to moje dzieci zastępcze. Żeby było jasne- bicia nie popieram i nie pochwalam!!!! Ale niestety, czasem w nerwach każdemu jakiś klaps może się "wyrwać". Trzeba nad tym panować!
Właśnie z w/w względów czasem zazdroszczę tym, którzy mają posłuszne dzieci i psy, lub działki, gdzie mogą swoją "zwierzynę" puszczać swobodnie.
Tu chcę ostrzec opiekunów psich facetów, bo dziewczynki raczej nie polecą za zapachem "atrakcyjnej" suczki.
(Czasem myślę, że z dziećmi chyba łatwiej sobie poradzić.)

Za każdym razem, kiedy miałam jakiś problem z powrotem swojego pupilka przysięgałam, że to ostatni raz bez smyczy... do następnego razu. Ale teraz dłuuugo poczeka.
Dusia - bernenka taki "malutki" (ponad 50 kg.), osiedlowy odkurzacz nie jest puszczana od 2 lat kiedy, też w nocy, "dała dyla". Na szczęście sama wróciła, usiadła pod latarnią i "robiła" za dziwny worek na śmieci - nażarta i bardzo zadowolona z siebie. Czekała spokojnie pod blokiem, kiedy ja jak ostatnia idiotka, uganiałam się za nią (drąc się niemiłosiernie) przez 1,5 godziny po osiedlu! Znając jej apetyt na wszystko, co odróżnia się od podłoża, nie wiedziałam czy wieźć ją od razu na prześwietlenie, czy przeczekać? Zwyciężyło moje zmęczenie. Na szczęście ma "strusi" żołądek.
I bez takich dodatkowych atrakcji, życie jest do dupy. ;)
Czasem aż się dziwię, że jeszcze nikt mnie nie "opieprzył" za te nocne ekscesy. Przecież znają mnie i moje psy ( nad wyraz charakterystyczny duecik, ze mną trio :D ); ludzie wyskakują w środku nocy, w negliżu na balkony.... Mimo lichej postury potrafię ryczeć, jak słoń obdzierany ze skóry. A tu masz- Dzień dobry, miły uśmiech... Czyżby zbiorowy zanik pamięci?
A jeszcze dziwniejsze, że takie przygody przytrafiają mi się zawsze, gdy nie wezmę komórki, albo "nikto ne je doma".
Obrazek

Awatar użytkownika
lami
Moderator
Posty: 776
Rejestracja: 20 marca 2012, 21:38

Re: Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: lami » 27 marca 2012, 01:18

Zycie moze i jest do 4 liter ale jakiej pikanterii dodaja mu takie ekscesy.. ;)

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Re: Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: muzanka » 18 maja 2012, 02:01

Ciągle coś się dzieje. :( Dzień bez problemów, to dzień stracony!! ;) Życie jest do... Czasu nie starcza na opisanie.
Obrazek

esperanza
Posty: 115
Rejestracja: 18 marca 2012, 19:57

Re: Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: esperanza » 18 maja 2012, 11:58

Jak cudownie mieć psa!
Nie ważne jakich emocji dostarcza,czasem dobrych a innym razem złych ........ale zawsze jest co robić,o kogo się martwić i troszczyć.

Awatar użytkownika
lami
Moderator
Posty: 776
Rejestracja: 20 marca 2012, 21:38

Re: Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: lami » 18 maja 2012, 21:24

I wtulic nos w tę kupę ciepłego futra... :D I dac się "poskubac" za spodnie albo rękawy... :D

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Re: Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: muzanka » 27 sierpnia 2013, 03:17

Przestrzegam wszystkich przed "uwalnianiem" chowów na otwartym terenie. No może za wyjątkiem Argo. :D
Najważniejsze jest dla mnie bezpieczeństwo psa.
Obrazek

Awatar użytkownika
bobovita66
Posty: 211
Rejestracja: 1 listopada 2012, 15:25

Re: Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: bobovita66 » 27 sierpnia 2013, 12:32

:) Tak Argo jest wyjątkowy inny niż wszystkie chow- chow. 8-) Jednak jakiś miesiąc temu widziałam chow -chowa ,który spacerował , raczej człapał za właścicielką- samodzielnie smycz wlekła się za nim a on ze spuszczoną głową dreptał po chodniku nie interesowali go ani przechodnie ,ani jeżdżące samochody.Tuptał sobie za właścicielką popychającą dziecięcy wózek. Był tylko (odniosłam takie wrażenie) bardzo smutny. :|

Awatar użytkownika
Mawet
Posty: 347
Rejestracja: 12 czerwca 2012, 22:59
Lokalizacja: ok. Gniezna

Re: Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: Mawet » 28 sierpnia 2013, 14:24

Roxy spaceruje czasem(raczej częściej niż czasem) samodzielnie. :D
Zdarza się, że muszę za Nią gnać, jednak z reguły nie bawi się w: "łap mnie" . :D
Pozdrowionka.
Malwina, Roxy i Demon

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Re: Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: muzanka » 29 sierpnia 2013, 00:36

Mawetko! Roxy na pewno nie poleci tropem atrakcyjnej psiej dziewczynki. Ja mam chłopaka w kwiecie sił, a instynkt go ciągnie.... 8-) Nie zważa na jezdnie, samochody itp.. :(
Pogonie za swobodnym Ozyryskiem i "zabawy" rodzaju "złap mnie" wcale mnie nie bawią. :( Za stara jestem na takie "numery". Ze względów bezpieczeństwa Ozzie został psem "smyczowym". Oboje musieliśmy się z tym pogodzić.
Bardzo chciałabym, żeby biegał luzem, ale w moich warunkach to niestety niemożliwe. :(
Obrazek

Awatar użytkownika
lami
Moderator
Posty: 776
Rejestracja: 20 marca 2012, 21:38

Re: Chow na wolności - ostrzeżenie!

Postautor: lami » 3 września 2013, 20:04

Ja tez nie spuszczam Cziri ze smyczy, głownie z powodu samochodów. Ona kompletnie nie zwraca na auta uwagi i nawet trzymajac ją na smyczy musze bardzo uwazac czy nie skręci nagle na jezdnie... :(


Wróć do „Zachowanie”