pozytywna nauka:)

domiika
Posty: 7
Rejestracja: 21 kwietnia 2014, 21:54

pozytywna nauka:)

Postautor: domiika » 22 maja 2014, 12:42

wiadomo jak jest z tresurą u chawków;) ale może podzielimy się pozytywnymi metodami na wychowanie i sposobami na naukę naszych piesków?;)

dziubasek1978
Posty: 263
Rejestracja: 15 marca 2012, 16:52

Re: pozytywna nauka:)

Postautor: dziubasek1978 » 22 maja 2014, 16:29

Ja nie mam żadnych

Awatar użytkownika
bobovita66
Posty: 211
Rejestracja: 1 listopada 2012, 15:25

Re: pozytywna nauka:)

Postautor: bobovita66 » 23 maja 2014, 18:58

:) Na wychowanie chow- chowa nikt nie ma chyba żadnej metody :lol:. Według mnie to powtarzanie z uporem maniaka tego ,czego chcemy go nauczyć i z perspektywy czasu wydaje mi się ,że chętniej uczą się jak już -nas dobrze poznają . Niczego nie da się na siłę - cierpliwość, konsekwencja i jeszcze raz cierpliwość :P Ważną rzeczą jest też nastawienie i podejście. A na koniec to i tak one są :w00t:

Awatar użytkownika
lami
Moderator
Posty: 776
Rejestracja: 20 marca 2012, 21:38

Re: pozytywna nauka:)

Postautor: lami » 23 maja 2014, 22:35

Jestem podobnego zdania jak Bobovita :lol: Prosic, tłumaczyc, probować ...a one zrobia co chca ;)

Awatar użytkownika
Mufa
Posty: 307
Rejestracja: 30 grudnia 2013, 01:06
Lokalizacja: gubin

Re: pozytywna nauka:)

Postautor: Mufa » 24 maja 2014, 11:21

Hm, z ta nauka to na poczatku bylo ciezko...Mufka chetnie nauczyla sie kilku komend( w pierwszym miesiacu pobytu u nas) np siad, przybij piatke, lezec, ale to wszystko. Jezeli chodzi o nauke czystosci w domu to ja nic nie musialam prawie robic ! fakt wynosilam Mufke przed dom na siusiu i kupke jakies 10 razy dziennie zdarzalo sie ,ze nawet o 4 w nocy musialam wstawac i isc bo Mufka prosila. Ale siusiu w domu zrobila 2 razy, raz bo ja nie moglam sie zebrac z lozka a 2 raz jak miala przeziebiony pecherz i chyba nawet nie wiedziala ze robi to siku. Dlugim procesem byla nauka ,ze nie wolna jesc tego co sie znajdzie na ziemi. Udalo sie, najpierw uczylam ja w ten sposob ze kladlam przed jej lapkami jakis smakolyk, Mufka oczywiscie sie rzucala na niego zabieralam go wtedy i mowilam ze nie wolno ! Powtarzalysmy powtarzalysmy az pewnego razu polozylam kawalek serka na jej lapkach i Mufa go nie tknela. Terazmoze stac na ziemi talerz z naszym obiadem a Mufa i tak nie tknie bo bedzie czekala na pozwolenie ;) Wiec pozbylysmy sie problemu "odkurzacza". Z czesaniem i roznymi zabiegami pielegnacyjnymi tez nie bylo latwo :) Ale trzeba powtarzac tak nawet codziennie. Czesac nawet delikatnie jak bedzie Cie gryzla Twoja pociecha to wstan wez jakas jej zabawke i zajmij ja zabawka a wtedy czesz ;) Dziala bo psina kojarzy czesanie z czyms przyjemnym czyli zabawa;) Tak samo z nozyczkami trzeba maluchy do nich przyzwyczajac ;) Mi polecila te rady znajoma w moim przypadku dzialaja;) Teraz mam naprawde tak kochanego zwierzaka ze sama jestem w szoku ;) Wiadomo ,ze jak to chow ma swoje humory ale ja je rozumiem i toleruje ;) Najwazniejsze jest to zeby zaakceptowac swojego pupila i kochac go jak wlasne dziecko bo one to czuja :) Kiedy psiak zacznie czuc ,ze nie mogl trafic na bardziej kochajaca rodzine to pewnie chetnie bedzie was zadowalac nawet drobymi rzeczami ;) Ja zawsze wprowadzalam dla Mufki nauke pzez zabawe dlatego teraz smialo moge powiedziec ,ze moja Mufa jest na tyle posluszna ze jestem z niej bardzo dumna i bardzo zadowolona ;) Wiadomo ,ze nie naucze jej tylu rzezczy jak np owczarka bo te chowy to wyjatkowe psy, nie kazdy moze je miec i sie z nimi dogadywac. Jezeli zalezy nam na super wyszkolonym psu ktory bez wahania zrobi to co chcemy to proponuje kupno innego psiaka ;) Bo te nasze chowki sa baaardzo inteligentne ale maja swoj wlasny rozum i niezly charakterek i nie kazdy to zrozumie ;)
Kamila ;)

Awatar użytkownika
Mawet
Posty: 347
Rejestracja: 12 czerwca 2012, 22:59
Lokalizacja: ok. Gniezna

Re: pozytywna nauka:)

Postautor: Mawet » 24 maja 2014, 11:58

Roxy umie podstawowe komendy: siad, leżeć,daj łapę, zdechł pies, wstań. Ubieranie szelek przebiega bez słów, trzymam szelki a Roxy daje jedną łapkę i drugą. Na początku powtarzałam jak mantrę: "daj łapkę" "drugą", jak nie chciała dać to brałam i chwaliłam. :)
A komendy to oczywiście z przekąskami, tak jak uczy się wszystkie psiaki. ;)
Nigdy jedzenia z podłogi( w domu) nie zabraniałam Jej, była, jest i będzie odkurzaczem :D
Ale nam to w sumie nie przeszkadza. Ona jest bardzo mądra i jak leży coś nie do spożycia to powącha i zostawi. :D Ewentualnie weźmie i wypluje.
A na dworze nie je, kiedyś leżała pałka od kurczaka a Ona ją ominęła :w00t: Ja oczywiście zawsze jak widzę coś na ziemi do jedzenia mówię: "nie wolno, zostaw, fe". No i działa :) :)
Roxy jeszcze umie chodzić bez smyczy, ale to uczyłyśmy się na pustym placu manewrowym (taki duuuuży teren, z dala od ludzi). Najpierw na lince 15 m. A później bez niczego i umie. :w00t: Z czasem zaczęłyśmy wychodzić luzem poza ten plac, na boisku obok też się uczyła. No i teraz możemy przejść cały spacer bez smyczy. Najczęściej Roxy idzie mi przy nodze, no chyba, że załatwia potrzeby,"niucha", albo w taką pogodę chodzi w jeziorze :happy:
Według mnie sposobem na naukę jest powtarzanie, na spacerach mówienie, że "nie wolno, zostaw".
Komendy też codziennie ćwiczyłam parę minut i ciasteczka i miły głos i w ogóle. "Zdechł pies" Roxy nauczyłam nie dawno, pomimo tego, że ma 2 lata nauczyła się tej komendy.
Mam pojętną uczennicę. :D
Co do nasiusiania w domu to Nam się to nie zdarzyło( pierwszy dzień nasiusiała u mojego chłopaka w domu). Chociaż Roxy nie miała jeszcze 8 tygodni to czystość miała w genach :D Nawet jeśli długo nie wychodzi na dwór to nie nie nabrudzi. Jeśli naprawdę Jej się chce to przychodzi i daje łapkę.
Kiedyś piszczała niemiłosiernie, żeby z Nią wyjść i nikt nie wiedział co się stało, bo jakiś czas wcześniej była na dworze. Okazało się, że miała rozwolnienie :S i dlatego tak Jej zależało.
Pozdrowionka.
Malwina, Roxy i Demon

moniczka22
Posty: 27
Rejestracja: 7 maja 2012, 21:08

Re: pozytywna nauka:)

Postautor: moniczka22 » 2 czerwca 2014, 22:21

Na Przyklejka chęć do nauki pozytywnie wpłynęła konkurencja :)
Od tygodnia mamy w domu 1,5 roczną labradorkę i jest to zupełnie inne stworzenie. Radosna, towarzyska, energiczna. Nasz samotnik, który kiedyś był straszną przylepą, poczuł się zagrożony i od kilku dni stara się dochować kroku Gajce. Wykonuje polecenia (raptem chodź i siad ;) ), przychodzi i prosi o głaskanie- generalnie socjalizuje się. Dziś ze względu na marną pogodę nie marzył mi się długi spacer, więc pochowałam w domu smaczki i Gaja miała szukać. Przyklej szybko złapał o co chodzi, a i nagroda była nie do pogardzenia, więc psy się prześcigały :D
Za to do dziś nie udało nam się opanować podstawowych zasad spaceru- na smyczy Przyklej stoi i wącha w 1 miejscu 10 minut, a po 3 krokach znowu przystaje.
Ponieważ mieszkamy na wsi, to odpuściłam mu temat i na spacerze biega bez smyczy i wtedy nie poświęca już tak dużo czasu na zapachy :P


Wróć do „Zachowanie”