wychodzenie

dziubasek1978
Posty: 263
Rejestracja: 15 marca 2012, 16:52

wychodzenie

Postautor: dziubasek1978 » 28 marca 2012, 11:58

Ja to mam problem na swoje życzenie i moja to wina jest ale kto wiedział że tak będzie...a wiec .Cezary ma 3 lata i jak był malutki to brałam go na apka ,i teraz chyba mam to uparte stworzenie nie chodzi w nowe miejsca na spacer.Upiera się ciągnie do domu ,czasem mam wrażenie jakby był z adopcji strachliwy jak mały piesek.Załatwia się tylko w te same miejsca ,próbowałam chodzić z jedzeniem na dworze i dawać w ramach nagród ,ale ta cholera nie jej na dworze.Szłam już z innym psem żeby widział że idzie tam iść w nowe miejsca a on nie siada dupą i ciągnie do domu z powrotem.nie chce go na siłę bo mu głowę urwę.Ogólnie zachowuje się jakby całe życie mieszkała na wsi i nagle przyjechał do miasta ja nie wiem czy wy rozumiecie o czym ja piszę ?Jest to uciążliwe bo sama bym pochodziła z nim w inne miejsca albo chociaż dalej niż zwykle ale to chyba nie z tym psem. :-Z :( Jak post jest mało zrozumiały to proszę go zlikwidować .

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Re: wychodzenie

Postautor: muzanka » 28 marca 2012, 16:09

Mój też nie lubi chodzić w nowe miejsca. Ma swoje ustalone trasy spacerów i już! :) Każde odstępstwo od jego "grafiku", powoduje dziki, ośli upór - Ozyrys zapiera się kopytami, siada, "zapuszcza korzenie" i udaje głuchego. Ogólnie prezentuje postawę - rusz mnie, jeśli potrafisz. ;)
W takich sytuacjach zaczynam od normalnego błagania : chodź malutki, potem stosuję "prośby" typu: "no, rusz to dupsko", czasem szarpnę smyczą (najmniej skuteczne). Da się przekonać - dobrze ; nie -to nie. Ja wychodzę z założenia ( może niesłusznego), że spacer jest dla psa.
Ideałem byłoby, gdyby spacery sprawiały przyjemność wszystkim, ale jeśli się nie da - "mówi się trudno i kocha się dalej". :)
Obrazek

dziubasek1978
Posty: 263
Rejestracja: 15 marca 2012, 16:52

Re: wychodzenie

Postautor: dziubasek1978 » 28 marca 2012, 16:38

No kocha się dalej ale nawet głosem chodź malutki nic nie daje ;) cóż żyjemy i kochamy dalej.

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Re: wychodzenie

Postautor: muzanka » 2 kwietnia 2012, 04:01

Dziubasku! Dla pociechy zobacz moje "spacerki". :lol:
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Wiesz, jaka ze mnie "Herod- baba". Lepiej Ci? :twisted: :D

Nikt mnie zmuszał, sama chciałam, wybrałam i kupiłam. :)
A parafrazując Forest Gump'a - pies jest jak pudełko czekoladek :P - nigdy nie wiesz, na co trafisz! :lol: :lol: :lol:
Obrazek

dziubasek1978
Posty: 263
Rejestracja: 15 marca 2012, 16:52

Re: wychodzenie

Postautor: dziubasek1978 » 2 kwietnia 2012, 08:57

Kochana Aniu mnie zatkało jak to zobaczyłam z wrażenia,czy mi lepiej?powiem wprost a mi się marzy drugi pies O:) jest mi lepiej o niebo.Dziękuje ci za te zdjęcia ja musiałabym nakręcić film dziękuje ci bardzo ale ładnie wyglądasz z tymi dwa psami.A nie obrażając chowków widać że Ada tak bystrzejsza jest ,ach już widzę jak mój wchodzi do tej windy.

Awatar użytkownika
lami
Moderator
Posty: 776
Rejestracja: 20 marca 2012, 21:38

Re: wychodzenie

Postautor: lami » 2 kwietnia 2012, 16:26

Aniu, rzeczywiscie bardzo Ci do "twarzy" :D z dwoma brytanami! Adusia wygląda na niezle "zakotwiczoną" zawsze w innym wymiarze niz OZZi )))) Jeszcze parę lat takiej szarpaniny z psami i bedziesz wygrywac kazde zawody z przeciąganiem liny :D A tak poważnie: od razu widac ze na spacer wyszly 3 indywidualnosci... ;)
Moja Cziri lubi nowe trasy i bardzo lubi sama decydowac gdzie idziemy. Czasem nawet zarządza ze w połowie spaceru zamiast robic "koło" robimy "w tył zwrot" i wracamy tą samą drogą.

dziubasek1978
Posty: 263
Rejestracja: 15 marca 2012, 16:52

Re: wychodzenie

Postautor: dziubasek1978 » 2 kwietnia 2012, 17:51

Coś jest tym wychodzeniem że to nasz pies decyduje gdzie idziemy i kiedy wracamy,ale tak być nie powinno.U nas mieszka też chow czarny. Jak on ładnie idzie po ulicy, nawet tramwajów się nie boi ,idzie jakby był głuchy na inne dźwięki.

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Re: wychodzenie

Postautor: muzanka » 2 kwietnia 2012, 23:18

Może i nie powinno, ale....
Dla mnie chowy, to w pewnym sensie dziwadełka. :lol: Od prawie 4 lat staram się zrozumieć. :) Jednak, jak widać - co chow, to obyczaj! Nie da się porównać jednego z drugim. :ermm: Jakoś nie chcą ustawić się "pod linijkę". :lol: :lol:
Obrazek

mss16
Posty: 26
Rejestracja: 19 marca 2012, 09:51

Re: wychodzenie

Postautor: mss16 » 25 kwietnia 2012, 16:32

Swoimi spacerami raczej chwalić się nie powinnam. Kiedyś wychodziłam z dwoma, ale gdy Leon i Nel w sumie zaczęli ważyć 2 razy więcej ode mnie tak zaprzestałam i wychodzą oddzielnie. Na dodatek Leon strasznie ciągnie., ale czasami to nasza wina. Często jak wychodziłam z nimi na spacer to było tak - ekscytacja " co pieseczki na spacerek idziemy? spacerek? " a one jak głupie się nakręcały. Raz spróbowałam wyjść w ciszy na spacer. Wzięłam szelki , założyłam, odsunęłam je od furtki, abym to ja pierwsza wyszła i .... :blink: :O nie ciągnął , idą spacerkiem. Spróbujcie może i wam się uda :)
Ukłony dla muzanki, podobnie moje spacery wyglądały. Podziwiam, ja bym nie wyszła z dwoma dorosłymi psami,bo gdyby gdzieś pojawił się kot to by mnie przeciągnęły po glebie :)

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Re: wychodzenie

Postautor: muzanka » 25 kwietnia 2012, 23:13

Myślę, że mało kto może się pochwalić spacerem z chowem, a zwłaszcza z dwójką, trójką itd... Ciągną gdzie i jak chcą. :)
Ktoś dużo mądrzejszy ode mnie napisał kiedyś, że "jeśli nadążysz za chowem, to będziesz go miał u nogi ". :D Całkowicie się zgadzam!! :D
Ja, z dwójką ważącą 93 kg ( 57 kg Ada, 36 kg Ozyrys ), przy moich mizernych "pi razy oko" 49 kg, w ogóle nie powinnam się ruszać z domu.
Ukłony dla muzanki, podobnie moje spacery wyglądały. Podziwiam, ja bym nie wyszła z dwoma dorosłymi psami,bo gdyby gdzieś pojawił się kot to by mnie przeciągnęły po glebie :)
Tu nie ma nic do podziwiania. Zostałam kilka razy przeciągnięta "na odwłoku" przez "wzmożone siły przeciwnika". Na moje szczęście po trawie, a nie po asfalcie. Nabawiłam się rwy kulszowej, ale... Moje psy, moja miłość. Tego się nie da wytłumaczyć. :) Wariatka i tyle!!!!!! :lol: :lol: :lol:
Teraz coraz rzadziej chodzę z dwójką, bo jednak takie spacerki to duże wyzwanie, a ja niestety nie młodnieję. :( Moja zasada - w krytycznej sytuacji nie wypuszczaj smyczy.
Nie mam zamiaru się wymądrzać, żadna ze mnie wyrocznia - staram się nie pobudzać psów. Nie ogłaszam spaceru - idę do przedpokoju, one za mną i czekają na "wytyczne". W zależności od okoliczności przekazuję im informacje: "idę do sklepu", "idziemy na siku", albo nic nie mówię, tylko ubieram. :)
Ogólnie - Psy są jak ludzie, tylko bardziej kosmate. :D Każdy jest inny i inaczej reaguje. :) Nie ma "złotego środka". Spróbować zawsze warto , ale... Wszystko zależy od wielu czynników. :)
Obrazek


Wróć do „Zachowanie”