wychodzenie

Euphoria
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2015, 15:39

Re: wychodzenie

Postautor: Euphoria » 5 października 2015, 11:36

.
Ostatnio zmieniony 16 lipca 2016, 09:45 przez Euphoria, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Mafi
Posty: 98
Rejestracja: 3 lutego 2015, 13:53

Re: wychodzenie

Postautor: Mafi » 5 października 2015, 16:07

tak o tym też już się zdążyłam przekonać :P Ciekawskie to one są, a jak już mu się coś spodoba to klapki na uszach i oczach nawet " chodź masz" nie działa wtedy :lol: Mafi też nigdy na to uwagi nie zwraca bo oto on Pan i władca idzie i to Ty masz uważać na niego a nie on na Ciebie :lol: My mamy o tyle dobrze, że do lasu mamy jakieś 50 m a że to wioska więc ludzi tam okazjonalnie można spotkać :) żadnych samochodów, rowerów :) rzadko ktoś z psem :)

Euphoria
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2015, 15:39

Re: wychodzenie

Postautor: Euphoria » 7 października 2015, 12:38

.
Ostatnio zmieniony 16 lipca 2016, 09:45 przez Euphoria, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
lami
Moderator
Posty: 776
Rejestracja: 20 marca 2012, 21:38

Re: wychodzenie

Postautor: lami » 15 października 2015, 20:54

Ja uważam ze na szczescie chowki to nie sa psy sportowe i wielkiej krzywdy tym trzymaniem na lince im nie robimy, o ile czasem moga sobie gdzies pogalopowac :D

Euphoria
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2015, 15:39

Re: wychodzenie

Postautor: Euphoria » 27 października 2015, 06:42

.
Ostatnio zmieniony 16 lipca 2016, 09:45 przez Euphoria, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
lami
Moderator
Posty: 776
Rejestracja: 20 marca 2012, 21:38

Re: wychodzenie

Postautor: lami » 27 października 2015, 22:06

Cziri tez chodzi jak traktor, ale taki bez kierownicy... :D Ogolnie robi co chce, ale i tak jest najkochanszym psem na swiecie. Swietnie wie co zrobic zeby mnie rozsmieszyc do lez/ błaznuje jak prawdziwa komediantka :D Zawsze potrafi mnie tym rozbroic.

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Re: wychodzenie

Postautor: muzanka » 27 października 2015, 23:00

Ćwiczenia - dobra rzecz. Ale puśćcie swojego chowa na całkowity luz. Wtedy zobaczycie, co potrafi. :lol:
Wołanie na puszczy i czekaj tatka latka. :lol: :lol:
Obrazek

Awatar użytkownika
bobovita66
Posty: 211
Rejestracja: 1 listopada 2012, 15:25

Re: wychodzenie

Postautor: bobovita66 » 20 listopada 2015, 12:02

Nie zgadzam się z twoją Aniu wypowiedzią nieprawdą jest że wszystkie wieją gdzie pieprz rośnie :lol: jesteśmy tego niezbitym dowodem. Nasze spacery odbywają się bez smyczy i obydwoje jesteśmy zadowoleni na osiedlu wszyscy już zdążyli się przyzwyczaić, że misiek spaceruje samodzielnie -oczywiście zdwojona uwaga z mojej strony - obowiązkowa. ;) Ubolewam tylko nad tym że Argo ,był leniem ale w chwilach obecnych -to totalny leniuch jeden góra dwa wyjścia i szybciutko do domku .A jak wszystkim nam tu wiadomo siłą nic nie osiągniemy ewentualnie zadyszkę i bóle mięśni ramion od ciągnięcia upartego potworka :w00t: :w00t:

Awatar użytkownika
muzanka
Administrator
Posty: 826
Rejestracja: 12 marca 2012, 19:15
Lokalizacja: Łódź

Re: wychodzenie

Postautor: muzanka » 20 listopada 2015, 18:45

Możesz się nie zgadzać, ale jest jak jest.
Tak na marginesie - Ozyrys ma ciężką spondylozę. W odcinku lędźwiowym i piersiowym kręgosłupa. Kostne mosty. Nie może wstać, ma wielkie problemy z chodzeniem. Robię co mogę, żeby żył.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ronia
Posty: 15
Rejestracja: 7 maja 2017, 16:02

Re: wychodzenie

Postautor: Ronia » 10 maja 2017, 14:22

Ronia od początku na spacery szła na smyczy, od lat przy wszystkich naszych psach, nawet tak wytrenowanych jak Argo stosowałam zasadę ograniczonego zaufania w miejscach gdzie są ludzie sami bądź z pupilami. Nigdy nie wiesz jak inny pies może zadziałać na Twojego i nawet ułożenie mogą wziąć diabli. Mieszkamy w środku miasta, choć uliczka jest boczna, 5 bloków pare kamienic przy deptaku, a trawniki wąziutkie. To byłoby pół biedy gdyby nie to, ze okoliczni właściciele psów uważają ze na takich trawniczkach nie muszą sprzątac po pupilach, a i nierzadko z okien ląduje na nich jakiś obiadzik "dla ptaszków". Na początku nie było wyboru szybko siusiu kupka i do domu, ale po paru dniach jak sie juz oswoiła zaprotestowała. Trudno się Jej dziwić, sami byśmy nie weszli do takiej toalety. Na szczęście mamy zaledwie 50 m do parku. A i tak nie na każdym trawniczku usadzi pupsko, wybredna bestyjka.
Ale to tak na marginesie, nie o tym miało być.
Chodzi o ten deptak za blokiem. By przywykła do chodzacych ludzi zabierałam ja tam raz dziennie by sie opatrzyła. Oczywiście ludziska "jaki piekny misiu" i wyciągali łapska. Pani warczała "to małe szczenię nie zabawka i proszę rąk nie wyciągac" nie jeden raz usłyszałam za plecami "co za porąbana baba, jakaś wariatka" i pies wam mordki lizała bo to moje maleństwo i mam prawo być na jego punkcie porąbana. Ale gdy wołałam "Roniś idziemy" mała w swoim tempie posuwała sie do przodu i tak obchodziłyśmy sobie blok dookoła. Od paru dni nie chce, dojdzie do deptaku stanie i stoi, ani w przód tył czy na boki, po prostu stoi. Powiedzcie czy to zaczoł budzić się strach, czy to tylko ciekawość, a może jedno i drugie. Co wtedy robić, bo na razie to mogę ja wziąć na rece i za brac, ale waży juz 9,4 za chwilę zrobi się za ciężka.


Wróć do „Zachowanie”